Page 4 of 5

Mądry topic.

Posted: 23 December 2008, 11:00
by kyzzn
Redzik, super z tymi kolegami z Syrii! :D To lubie :D Przez krzeselko przed moim biurkiem w pracy przewinelo się już tylu reprezentantow roznych panstw/kultur/religii (od Szwecji, przez Hiszpanie, Izrael, USA, Japonie, Australie, Tybet, Pakistan, Turkmenistan, Brazylie, Argentyne po Zimbabwe i Nigerie i wiele, wiele innych), a wszyscy ludzie - młodzi czy starzy - usmiechnieci, pelni wigoru i rozumiejacy multikulturalizm :) I nawet Irakijka i Pers się bardzo lubia :D Wniosek: zawsze i wszedzie mozna się ze soba kulturalnie dogadywac, przy czym takie rzeczy jak kolor skory czy wyznanie nie maja znaczenia :) Polecam przyjaznic się z ludźmi z innych krajow, wyjezdzac na jakieś Erasmusy czy inne wymiany i w ten sposob wzbogacac się wewnetrznie:D:D:D Jak już Redzik napisal - inne religie i kultury moga być (i sa!) naprawdę fascynujace :D

Mądry topic.

Posted: 23 December 2008, 11:01
by Fefan
envy wrote:@diav3l, czy to, ze gram dużo gorzej niz ty daje ci prawo do obrazania mnie? ciagle mowicie o urazeniu czyichs uczuc religijnych a obrazac bezposrednio już wolno?
nie to ze grasz gorzej. W tym wypadku gra nie ma nic do rzeczy. Prawo do obrazania was daja wasze wypowiedzi, ktore obrazaja innych. Wypowiedzi, za ktore nie raz na ulicy Maybe (np. ten zart o ciastkach) i nie tyllko on, dostalby baty i to nie male. Tutaj pozostaje tylko polecic sposob Jarka. może serio paru osobom by to zrobilo na dobre.

Mądry topic.

Posted: 23 December 2008, 11:12
by Khasius
Wszystko jest kestia indywidualnej interpretacji.
Im bardziej jest ktos za pewnym pogladem, tym bardziej negatywnie odbiera poglady przeciwne.

Interpretujcie se to jak chcecie. :wink:

Mądry topic.

Posted: 23 December 2008, 11:16
by IrRed
Serio Khas. Nie chodzi mi o poglądy, a jedynie o sposób ich przedstawiania. To potrafi stworzyć tą subtelną różnicę, dzięki której ludzie żrą się miedzy sobą, lub razem jedzą z jednego talerza. Niby w obu przypadkach chodzi o jedzenie, a jednak różnica jest.

Mądry topic.

Posted: 23 December 2008, 12:23
by PITMaN
ehhh...trochę postów przybyło... czuje się trochę winny że taki konflikt zaistniał na linii Maybe-reszta tmpl. Ja coś naburknąłem, chybeck o tym wspomniał, maybe się trochę pobudził a reszta za nim w pogoń. Trochę to wyglada jak gryzienie najmniejszego amstafa. Da się to jakoś załagodzić?

Mądry topic.

Posted: 23 December 2008, 15:03
by Winiacz
PITMaN wrote:
a co do porannych problemów, nie wiem czemu, ale od jakiegoś czasu zawsze kiedy rano już zaczynam oczęta otwierać czuję taką suchotę w gardle że aż język trze o nadniebienie, kompletnie śliny nie czuje, prawdziwa sahara, od razu zaznaczam że żadnych trunków oduzających nie spożywałem dzień wcześniej....

ktoś mi pomoże?
Chodzi o to że podczas snu oddychasz przez otwarte usta... jeśli oddychasz nosem to tego nie masz

Mądry topic.

Posted: 23 December 2008, 16:00
by Egzegezy
Nie ma to jak nazwać temat mądrym, by zamaskować tępotę wypowiedzi.

Tym bardziej poruszanie tematów religii w stylu:" JA w to wierzę, więc TO jest jedyną prawdą" zbyt mądre nie jest.

Mądry topic.

Posted: 23 December 2008, 16:14
by iam
ch**, miałem się nie włączać w dyskusję, ale to zrobię :)

Tematy religijne zawsze były kwestią sporną, nie tylko na tym forum. Wszędzie. Kwestią tego, jak to napisał fefan: prawo do obrażania Was dają wasze wypowiedzi, które obrażają innych. Tu się zgodzę, chociaż według mnie, jest to kwestia nie tego, że reszta ma prawo mnie obrazić, bo napisałem coś chamskiego, lecz kwestia tego, kto jest jak wrażliwy na krytykę wyznaniową. Sam zaraz dostanę jakiegoś warna czy mnie obluzgacie, bo powiem, że jestem ateistą. Ale dziwi mnie to, jeśli ktoś wrzuca na mnie, że jestem ateistą, czemu to robi? W tym momencie idziemy dalej, do myślenia stereotypowego. Czytając części tegoż tematu, Marta napisała, że wyznanie, kolor skóry nie są ważne. Zgadzam się z tym w stu procentach. Ja się zgadzam. A Wy? To zależy od Waszego "oddania" względem religii. Ile razy wyrzuciliście Wyznawców Jehowy za drzwi, kiedy próbowali Was nawrócić? A wyrzuciliście ich z zasady, bo to Jehowy? Czy wysłuchaliście ich, potem stwierdziliście "glupoty", i dopiero wtedy ich wyrzuciliście? Tak jak mówiłem, jestem ateistą. Nie wierzę, mimo, że byłem ministrantem ponad 3 lata. Czemu więc nie wierzę? Powyższy przykład miał służyć temu, by zobrazować, że społeczeństwo rozgranicza się na dwie grupy: ludzi myślących stereotypowo oraz takich, którzy najpierw poznają, dogłębnie zbadają sprawę, dopiero potem wyrażą swoją opinię. Teraz kończę, możecie bluzgać, pozdro;)

Mądry topic.

Posted: 23 December 2008, 19:12
by PITMaN
Chodzi o to że podczas snu oddychasz przez otwarte usta... jeśli oddychasz nosem to tego nie masz
to teraz przynajmniej wiem że w nocy chrapie (to by tłumaczyło worki pod oczami młodszego ;p)

mam kolejne pytanie: kim JA jestem? w kościele nie byłem od kilku ładnych miesięcy(czytaj >15), a mimo to obchodzę wszelkie nam w polsce znane święta, od razu zaznaczam że nie tu mowy o przyzwyczajeniach, nawykach czy rutynie, bardzo lubię kolędy, ubierać choinkę. Kolejne dla mnie zagadkowe pytanie to sprawa świadków Jehowy, kiedy przychodzą do mnie to otworzę im drzwi(czemu nie, nie zawsze tłumaczą te swoje poglądy na wiarę), mam wśród nich paru sąsiadów, na ogól czasem posłucham jak oni to widzą, ale mimo to nie zmieniłem swojego wyznania. Czekam na obiektywną odpowiedź jakie jest moje wyznanie? Czy ja jestem katolik, ateista, czy może świadek Jehowy? Czy może w ogóle nie mam wyznania?

Mądry topic.

Posted: 23 December 2008, 19:32
by Lox
To się chyba nazywa "katolik niepraktykujący" ;d

Mądry topic.

Posted: 23 December 2008, 19:47
by SykeS
Jk 2,19

Mądry topic.

Posted: 23 December 2008, 20:09
by PITMaN
hmm... nie wymieniłem jednej kwestii, mianowicie chodzi mi o 10 przykazań, wiem że jakby im się przyjrzeć, to brzmią dosyć ogólnie, bo z tego co słyszałem to w innych wyznaniach chodzi o to samo. wracając do tych przykazań staram się ich przestrzegać (czasem podniose głos w dyskusji z rodzicami, ale to już czyste nerwy) kwestia się ima tylko tego że niechodze do kościoła, to co? jestem niepraktykujący? ktoś mądry mi kiedyś powiedział że kościół to rodzina, to ludzie a nie budynek-świątynia. To jak z tym jest?

Mądry topic.

Posted: 23 December 2008, 21:15
by Bilus
Kościół (z wielkiej) to wspólnota, kościół (z małej) to budynek w którym możemy pogłębić swoją wiarę i przyjąć Chrystusa do swojego serca.
Katolik praktykujący to taki, który chodzi do kościoła, modli się regularnie, chodzi do spowiedzi.
katolik niepraktykujący to taki, który nie robi wyżej wymienionych czynności, ale uznaje istnieje Boga w naszym życiu i obchodzi święta dotyczące bezpośrednio jego. Coś takiego. Głowy nie dam co do drugiej "definicji", coś tam może się mijać z prawdą.

Mądry topic.

Posted: 23 December 2008, 21:22
by PITMaN
No cóż....trzeba przyjąć prawdę na twarz...mimo tego nie czuje się wcale gorszy do 'praktykującego'...heh czyżbym nie miał kompleksów :? musze sobie zadać to pytanie....

Mądry topic.

Posted: 23 December 2008, 22:41
by envy
btw. maybe bardzo uproscil sprawe z tym "nadczlowiekiem", ale istota jego wypowiedzi nie zmienia się, otoz skad się wzial Bog i dlaczego stworzyl zycie "tylko" na naszej planecie, tego nie wiemy, ale uzywajac ludzkich motywow maybie to ujal najlepiej

Mądry topic.

Posted: 23 December 2008, 23:10
by IrRed
Może nie o to chodzi, by wszystko wiedzieć ;). Może chodzi o to, by 'nie widzieć, a uwierzyć'. Wiem, że niektórzy uważają, że wiara jest dla tych słabeuszy, którzy nie umieją wszystkiego ogarnąć rozumem, ale czy bezczelnością nie jest uważanie, że człowiek jest najwyższą istniejącą istotą ?! Oto jest pytanie ;)

Mądry topic.

Posted: 23 December 2008, 23:15
by Egzegezy
A kto poda poprawną odpowiedź dostanie ciasteczko.

Mądry topic.

Posted: 23 December 2008, 23:24
by IrRed
Egzegezy wrote:A kto poda poprawną odpowiedź dostanie ciasteczko.
i oto jest przykład wybitnego posta ... n/c ... i powiedzcie, co teraz zrobić ?! Należy się warn, czy się nie należy ?!

Mądry topic.

Posted: 23 December 2008, 23:25
by szym
A też coś napisze, a co - w sumie ciekawy temat do dyskusji na święta.
Bilus wrote:katolik niepraktykujący to taki, który nie robi wyżej wymienionych czynności, ale uznaje istnieje Boga w naszym życiu i obchodzi święta dotyczące bezpośrednio jego. Coś takiego. Głowy nie dam co do drugiej "definicji", coś tam może się mijać z prawdą.
Tutaj się nie zgodze, bo jeśli ktoś jest katolikiem i za takiego się uważa to powinien sam z własnej nieprzymuszonej woli "spotykać się" z Bogiem w Kościele i przyjmować Komunię Św. I jeśli czuje się katolikiem to nie powinno mu to sprawiać żadnego problemu, więc sądzę że po prostu nie powinno być podziału praktykujący/niepraktykujący - albo jesteś w pełni katolikiem albo nie jesteś nim wcale.

A od siebie mam też małe pytanko właśnie do tych raczej nie wierzących (bo sam uważam się za katolika). Co wg Was będzie po śmierci... bo jeśli w nic nie wierzycie tzn. że jak umrzecie to co? Koniec? ciemność do końca... przez całą wieczność?

Z góry mówię, że nie mam tu na celu obrażanie ateistów ale po prostu ciekawi mnie właśnie zdanie na temat tego co będzie po śmierci.

Mądry topic.

Posted: 23 December 2008, 23:27
by Abszt
Na świecie jest wiele tajemnic. Odnosnie Boga można zadać tysiace pytań i nie uzyskać satysfakcjonującej odpowiedzi. Ale na tym opiera się też wiara. Zawsze bardziej jesteśmy skłonni uwierzyć w to co widzimy, czego byliśmy świadkiem niż np w ludziki z kopytami i rogami, którzy zostali w XVI czy XVII wieku wyrżnięci w pień. Kilkaset lat później zrobiono zdjęcie rozkładajacym się zwłokom, które faktycznie maja ludzkie postaci, kopyta zamiast stóp i wystajace różki z czoła. Czy cała historia to jedna wielka ściema czy prawda? Czy może ktoś sobie zrobił jaja? Nie wiadomo. To, czy to zaakceptujemy zależy od nas. Tak samo jest z wiarą w Boga. Są dowody na istnienie sił nadprzyrodzonych... Może to akurat Bóg i jego świta, a może coś innego. W każdym bądź razie kwestia wiary lezy głeboko w nas i to my decydujemy o tym czy wierzyc w Niego, to czy tamto, czy nawet w nic. Mamy wybór. Na tym polega istota człowieczeństwa. I to jest piękne. A czy dokonaliśmy odpowiedniego wyboru to się kiedyś okaże... .