Moje przemyślenia i refleksje. R.
Posted: 02 June 2009, 10:29
Widząc co dzieje się ostatnio na naszej drogiej scenie TM, a także w jej najbliższych okolicach nachodzą mnie pewne refleksje, którymi chciałbym się z Wami podzielić. Ze względu na to, iż uczono mnie w szkole, by nie zaczynać swojej wypowiedzi od zaimków i onomatopei nie zacząłem, chodź miałem wielką na to ochotę, od 'ehhhhhhhhhhhhhhh...'.
Prawie równo dwa lata temu zacząłem się bliżej przyglądać organizacji życia wśród graczy, którzy upodobali sobie wyjątkowo TrackManię. Krok za krokiem wciągałem się w to środowisko, albo raczej ono wciągało mnie. Poznawałem systemy rozgrywek, turnieje, w końcu ludzi którzy za tym stali i stoją. Zanim się spostrzegłem oddano mi pod opiekę całe tmpl oraz organizację PITMC, a wrodzona upartość pozwoliła przeprowadzić kilka przedsięwzięć, mniej lub bardziej widocznych dla grona graczy i użytkowników tmpl. Razem z gronem ludzi, którym z niewiadomych przyczyn zależało na tym, by tworzyć coś z niczego, często dla ludzi, których się nie zna, próbowało się przez ten czas kręcić tym kołowrotkiem tak, by było wiele śmiechu, zabawy, ale też i zdrowego, fajnego współzawodnictwa.
"Po co to piszesz Stary Dziadu?" - zapytacie. W zasadzie to sam nie wiem. Poczułem w sobie zwyczajnie jakąś wewnętrzną potrzebę podzielenie się tym co śmiga mi gdzieś tam, pomiędzy synapsami. Kliknąłem 'nowy wątek' i piszę. A o czym ?! Trochę o wszystkim, a trochę o niczym.
Dwa lata temu gra, przynajmniej moja, polegała na trzaskaniu lokali na serwerze pS.mini. Potem przyszły turnieje drużynowe, ESWC itd. Jedną wspólną cechą czegokolwiek co działo się na scenie było to, że wszystko zawsze organizowali sami gracze (tak tak, ESWC Polska też, to szczególna zasługa ekipy HSTV na czele z Vipkiem). Mimo współzawodnictwa, chodziło przede wszystkim o zabawę, spotkanie z kumplami i generalnie chillout. Długie wieczory na TS'ie, czy Scrapplany. To integrowało ze sobą ludzi, tworzyło niesamowitą atmosferę wśród graczy, nawet pomimo spięć jakoś każdy z każdym umiał się dogadać.
Trudno mi w tej chwili określić jaki okres czasu minął od tych chwil. Wiem, że wiele się w tym czasie wydarzyło, zarówno złego jaki dobrego. Dzisiaj mamy turnieje organizowane przez D-Link PGS, ESL, BVG, czy tmpolska. Dlaczego ?! Bo sa ludzie, którym się chce, jak Kamila, w4rlike, Wix i inni których nie wymieniłem, a działają w wolontariacie na rzecz braci sceny TM. Można powiedzieć, że ciągle i bez przerwy się coś dzieje, a mimo to wydaje mi się, że ludziom coraz mniej się chce. Niestety kiedy jeszcze grałem na jako-takim poziomie nic takiego nie miało miejsca. Żałuję, że teraz nie mam w ogóle czasu na odpalenie TM, cholernie żałuję, bo z wielką chęcią zagrałbym sobie w tych turniejach.
Coraz mniej się chce, a wymagania rosną. Teraz jeśli turniej nie oferuje przynajmniej jakiejś super najnowszej gry to od razu leje się żółć na organizatora, a ilość uczestników drastycznie maleje. Oczywiście narzekacze to pojedyncze przypadki, ale jednak są i jeśli nie wyrażają jakiejś sensownej, konstruktywnej krytyki, to zwyczajnie sieją tylko ferment u organizatora.
Oczywiście daleki jestem od stwierdzania, że jest źle, okropnie itd. Nie. Jest dobrze i na scenie jest mnóstwo świetnej i pozytywnej energii, czego doświadczyłem w czasie PITMC, gdzie zainteresowanie i dyscyplina ludzi bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Jednak zaczyna się kształtować jakaś niepokojąca linia trendu, która powoli zniechęca organizatorów do tworzenia jakichkolwiek inicjatyw. Ktoś napisał, że nie ma turnieju bez graczy i graczy bez turnieju. Jest w tym dużo prawdy.
Zwróćcie jednak uwagę na to, że organizatorzy spoza sceny, często nie mają wiedzy na temat specyfiki rozgrywek w TM. Zatem zamiast bryzgać na nich błotem trzeba napisać jakąś konstruktywną poradę, którą organizatorzy tacy choćby jak Maniac, czy w4rlike (uwierzcie mi, to są naprawdę łebscy faceci), na pewno wezmą sobie do serca i następnym razem będzie lepiej. Chyba właśnie do tego należy dążyć.
Dodatkowa refleksja na zakończenie: jeśli chcecie żeby ESL Polska w ogóle chciało cokolwiek organizować w przyszłości dla nas, to chyba byłoby dobrze, żeby do turnieju WCS zapisało się następnym razem więcej niż 4 osoby
. Zapisanie się serio nie jest trudne, skoro nawet ja to potrafię
.
Kończę już ten przydługawy wywód. Jak już pisałem wyżej: nie wiem dokładnie czemu pojawił się we mnie chęć napisania tego a'la felietonu. Może chciałbym sprowokować wśród Was pewną refleksję nad tym wszystkim co się zaczyna dziać. Kto chce niech przemyśli to co napisałem.
Pozdrawiam All i wracam do pracy
Prawie równo dwa lata temu zacząłem się bliżej przyglądać organizacji życia wśród graczy, którzy upodobali sobie wyjątkowo TrackManię. Krok za krokiem wciągałem się w to środowisko, albo raczej ono wciągało mnie. Poznawałem systemy rozgrywek, turnieje, w końcu ludzi którzy za tym stali i stoją. Zanim się spostrzegłem oddano mi pod opiekę całe tmpl oraz organizację PITMC, a wrodzona upartość pozwoliła przeprowadzić kilka przedsięwzięć, mniej lub bardziej widocznych dla grona graczy i użytkowników tmpl. Razem z gronem ludzi, którym z niewiadomych przyczyn zależało na tym, by tworzyć coś z niczego, często dla ludzi, których się nie zna, próbowało się przez ten czas kręcić tym kołowrotkiem tak, by było wiele śmiechu, zabawy, ale też i zdrowego, fajnego współzawodnictwa.
"Po co to piszesz Stary Dziadu?" - zapytacie. W zasadzie to sam nie wiem. Poczułem w sobie zwyczajnie jakąś wewnętrzną potrzebę podzielenie się tym co śmiga mi gdzieś tam, pomiędzy synapsami. Kliknąłem 'nowy wątek' i piszę. A o czym ?! Trochę o wszystkim, a trochę o niczym.
Dwa lata temu gra, przynajmniej moja, polegała na trzaskaniu lokali na serwerze pS.mini. Potem przyszły turnieje drużynowe, ESWC itd. Jedną wspólną cechą czegokolwiek co działo się na scenie było to, że wszystko zawsze organizowali sami gracze (tak tak, ESWC Polska też, to szczególna zasługa ekipy HSTV na czele z Vipkiem). Mimo współzawodnictwa, chodziło przede wszystkim o zabawę, spotkanie z kumplami i generalnie chillout. Długie wieczory na TS'ie, czy Scrapplany. To integrowało ze sobą ludzi, tworzyło niesamowitą atmosferę wśród graczy, nawet pomimo spięć jakoś każdy z każdym umiał się dogadać.
Trudno mi w tej chwili określić jaki okres czasu minął od tych chwil. Wiem, że wiele się w tym czasie wydarzyło, zarówno złego jaki dobrego. Dzisiaj mamy turnieje organizowane przez D-Link PGS, ESL, BVG, czy tmpolska. Dlaczego ?! Bo sa ludzie, którym się chce, jak Kamila, w4rlike, Wix i inni których nie wymieniłem, a działają w wolontariacie na rzecz braci sceny TM. Można powiedzieć, że ciągle i bez przerwy się coś dzieje, a mimo to wydaje mi się, że ludziom coraz mniej się chce. Niestety kiedy jeszcze grałem na jako-takim poziomie nic takiego nie miało miejsca. Żałuję, że teraz nie mam w ogóle czasu na odpalenie TM, cholernie żałuję, bo z wielką chęcią zagrałbym sobie w tych turniejach.
Coraz mniej się chce, a wymagania rosną. Teraz jeśli turniej nie oferuje przynajmniej jakiejś super najnowszej gry to od razu leje się żółć na organizatora, a ilość uczestników drastycznie maleje. Oczywiście narzekacze to pojedyncze przypadki, ale jednak są i jeśli nie wyrażają jakiejś sensownej, konstruktywnej krytyki, to zwyczajnie sieją tylko ferment u organizatora.
Oczywiście daleki jestem od stwierdzania, że jest źle, okropnie itd. Nie. Jest dobrze i na scenie jest mnóstwo świetnej i pozytywnej energii, czego doświadczyłem w czasie PITMC, gdzie zainteresowanie i dyscyplina ludzi bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Jednak zaczyna się kształtować jakaś niepokojąca linia trendu, która powoli zniechęca organizatorów do tworzenia jakichkolwiek inicjatyw. Ktoś napisał, że nie ma turnieju bez graczy i graczy bez turnieju. Jest w tym dużo prawdy.
Zwróćcie jednak uwagę na to, że organizatorzy spoza sceny, często nie mają wiedzy na temat specyfiki rozgrywek w TM. Zatem zamiast bryzgać na nich błotem trzeba napisać jakąś konstruktywną poradę, którą organizatorzy tacy choćby jak Maniac, czy w4rlike (uwierzcie mi, to są naprawdę łebscy faceci), na pewno wezmą sobie do serca i następnym razem będzie lepiej. Chyba właśnie do tego należy dążyć.
Dodatkowa refleksja na zakończenie: jeśli chcecie żeby ESL Polska w ogóle chciało cokolwiek organizować w przyszłości dla nas, to chyba byłoby dobrze, żeby do turnieju WCS zapisało się następnym razem więcej niż 4 osoby
Kończę już ten przydługawy wywód. Jak już pisałem wyżej: nie wiem dokładnie czemu pojawił się we mnie chęć napisania tego a'la felietonu. Może chciałbym sprowokować wśród Was pewną refleksję nad tym wszystkim co się zaczyna dziać. Kto chce niech przemyśli to co napisałem.
Pozdrawiam All i wracam do pracy