telefon o 23:00, potem o 02:30 w nocy, a zeby nie było to jeszcze raz o 07:00 pod ranem.
przy telefonie okolo 12:00 niektorych powoli mozna było zrozumiec, bo alkohol padl poniżej 2 promili, ale dalej nie jestem pewny co do mnie mowili. wiem tylko, ze mieli problemy znalesc guzik na glosnik i mylili go czesto z tym czerwonym guzikiem na zakończenie rozmowy, bo co parę minut polaczenie się rozerwalo.
za to moj sasiad się pewnie cieszyl, ze co parę minut telefon dzwonil przez pol nocy
taka pierwsza relacja z scrapplanu ze strony nieobecnego, bo watpie, ze wielu z obecnych będzie w nastepnych 2 dniach w stanie w ogole coś napisac
mam jednak wrazenie, ze chlopaki się niezle bawili










































