dziś wrocilem do domu, pierw lezalem w szpitalu, potem rodzice mnie pielegniowali.
choroba się nazywa "Neuritis vestibularis", zapalenie nerwa odpowiedzialnego za rownowage. straszne chujstwo, zaczelo się u mnie w nocy w ostatni poniedziałek na wtorek, myslalem, ze umre, czy coś i zadzwonilem po pogotowie.
w szpitalu lezalem 2 dni, mialem dluzej, ale wolalem u rodzicow, bo kolomnie lezal strasznie chory, stary pan, przy ktorym nie czulem się zbyt dobrze.
tu pozdrawiam ze szpitala:

choroba polega na tym, ze ma się wielkie problemy z rownowaga i w pierwszych dniach musi się sporo zygac. także ma się problemy fokusowac oczami różne rzeczy.
nikomu nie polecam.
coś dobrego jednak mialo to wszystko, od tej pory nie dotknelem ani papierosa ani alka i narazie nie mam zamieru na dłuższy czas.















